komentarze rzeczywistości - narzekanie, marudzienie i inne ulubione zajęcia Polaków
Re: zwolniłem sie z euro - co ja zrobilem !!!
euro to dziadostwo. sklep dla idiotów
Nie musisz mieć konta aby sobie ponarzekać. Jeśli jednak je założysz, nikt nie użyje Twojego nicka i będziesz miał możliwość edycji swoich wpisów.
nick:
hasło:
 
zapamiętaj mnie
bordertop.gif, 0 kB

autor: lulu_la_vu
dodano: 11-06-2010 08:00
czytana: 172 razy,
komentowana: 1 raz,
ocena: jestem na tak



Recepcja. 30 stopni jakiegoś tam Celcjusza, czy Celcjuszów. Pewna nie jestem, bo pot właśnie spływa mi z nosa i kapie na wymyte kafelki, a w mózgu palą się złączki z gorąca. Kap! Kap! Kolejna kropelka odcisnęła piętno na rozleniwionej kartce. Nie ma jak kompetentna, spocona jak szczur recepcjonistka. Tak, może się pani zapisać na zajęcia fitness, oczywiście że dają duuuużo radości, a nie widać po mnie?! Drażni mnie zatem wszystko. A jeśli mówię wszystko, to mam na myśli WSZYSTKO. I wcale mi nie do żartów! Jedyne żarty, to to że jestem nie nażarty (-a!). Zaspałam do pracy, kanapkę jadłam biegnąc, więc krok dzielił mnie od śmierci, ale co tam! No risk, no fun! Wpadłam do tego na O., która mnie pyta, czy ma przychodzić na zajęcia w czwartek rano. Kobieto! Ja przychodzę na nie od trzech miesięcy, a od miesiąca nie pojawia się na nich nikt! A Ty mnie teraz pytasz, czy masz przychodzić?! Zwlekałam się z łóżka w dzień wolny od pracy, brałam te swoje butki rowerowe, lapka, torebkę, torbę pełną ciuchów, L. pod pachę, czy też za rękę, dezorganizowałam życie, wpadałam do klubu o 7:30 - pół godziny przed, szykowałam się do zajęć pełna nadziei, a tu... pustki... mijały kolejne minuty... jedna, dwie, trzy, dziesięć... 07:45, 07:55, 08:00 (na pewno się spóźnią), 08:03 (nie, no poczekam jeszcze moment), 08:10 (chyba jednak się nie spóźnią), 08:15 (pakuje z powrotem rzeczy), 08:20 (wychodzę).... Żadnego telefonu, uprzedzenia, nic... i cały dzień do bani, bo potem na 14:00 trzeba wrócić na recepcję... I kiedy w końcu ja nie przyszłam, ktoś zainteresował się zajęciami. No więc nie, nie masz przychodzić, bo tych zajęć już nie ma (mimo że to dla Ciebie może być lekki szok). Ekspres się zepsuł. Woda cieknie po blacie, cieknie po ścianie, cieknie po moich butach, cieknie więc wszędzie - z jednym małym, malusieńkim wyjątkiem: nie cieknie do filiżanki. O kant tyłeczka można to wszystko rozbić! Ni kawy, ni wody personalnej, ni wiatraka, ni perspektyw, ni money (nu bani, jak powiedzieliby Rumuni), ni przyszłości, ni perspektyw, ni.... AAAAAAAAAAAAA!!!!!!! Ja chcę do domu, do mamy!!!!
Acha, na koniec chciałabym zdementować jeszcze jedną rzecz: TO NIEPRAWDA, ŻE NA KACA NAJLEPSZA JEST PRACA!

 


Komentarze
Narzekalnia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Valid XHTML 1.0!     Valid CSS!