komentarze rzeczywistości - narzekanie, marudzienie i inne ulubione zajęcia Polaków
Re: zwolniłem sie z euro - co ja zrobilem !!!
euro to dziadostwo. sklep dla idiotów
Nie musisz mieć konta aby sobie ponarzekać. Jeśli jednak je założysz, nikt nie użyje Twojego nicka i będziesz miał możliwość edycji swoich wpisów.
nick:
hasło:
 
zapamiętaj mnie
bordertop.gif, 0 kB

autor: Gieco
dodano: 20-11-2008 20:38
ostatnia edycja: 20-11-2008, 21:07
czytana: 804 razy,
komentowana: 2 razy,
ocena: świetne!



Telefon komórkowy:

„Telefon komórkowy – przenośny aparat fotograficzny, wyposażony także w aparat telefoniczny, GPS, MP3 i telewizję satelitarną.”

Z uwagi na moją komórkową fobię, tekst jest pisany słowem łacińskim. Oczywiście pozdrawiam wszystkich tych, którzy używają „mobajl fonuf” z głową. Dlatego też tekst dedykuje dla wszystkich pierdolniętych ludzi, uznawających komórkę za majestat. Czy nadużywający jej w miejscach publicznych, szczególnie o małej przestrzeni jak np: targ, autobus, irańska kopalnia kości słoniowej. Na szczególne wyróżnienie zasługują ludzie mówiący po Śląsku – zapraszam!

Kiedy idę do sklepu – widzę głęboką intelektualną pustkę. Widzę ludzi, którzy 20 minut oglądają pomidora zanim go wsadzą do koszyka. Widzę radzieckie dzieci kwiatów, sprzedające stokrotkę za 50 zł per sztukę. Widzę moherów rozmawiających o tej głupiej, dzieciatej, takiej i owakiej sąsiadce z piątego piętra. Widzę kretyna, który gdyby szedł z kimś - zapytałby się mnie za kim idę. Widzę Twojego starego, jadącego polonezem do sklepu położonego 20 m od miejsca jego zamieszkania. Widzę słoneczko, które świeci promieniście, prosto mi na mordę. Widzę, że wzrok mi słabnie. Widzę, że w pobliżu widnieje napis Gimnazjum nr 16 i chcę już coś rozpierdolić. Widzę, że ci którzy nie widzą – są niewidomi. Widzę, że rower składak jest nieśmiertelny. Widzę psie odchody pod mym butem, gdyż gdzie nie postawię nogi, tam psie dziedzictwo. I wśród wszystkich tych sytuacji widzę idiotę, który dzwoni do żony powiadamiając ją, że marchewka zdrożała 5 groszy za kilogram. Robiąc z siebie niedorobionego wieśniaka, najlepiej mówiąc po Śląsku – języku kretynów rodem z Katowic. Oprócz tego widzę kolejnych stu matołów ryczących jeden przez drugiego do komórek (mobajl fonuf). Każdy mówi, że za 20 sekund będzie w domu. Każdy mówi, jakby był na tajwańskim bazarze. Oni naprawdę sądzą, że w tej oto chwili obsługują nowoczesny wynalazek, porozumiewają się w ważnych kwestiach, że rodzina tęskni za nimi – w końcu nie widziała ich już 6 minut. Wierzą, że komórka to część boskiego planu. Twierdzą, że gdyby nie zadzwonili w miejscu publicznym przy niezliczonej ilości osób, nie doinformowaliby kogoś w sferze kartofli. Łączy ich fakt, ze twierdza, sądzą, wierzą, lecz żaden z nich nie myśli. Gdyż ich mózg wyparował lub nigdy nie byli nim obdarzeni. Jest szkoła, lekcja wbijania bezsensów do ludzkich głów. W tę chwilę wdziera się aksamitny dzwonek: „oooo aaa pomarańcze, a ja tańczę - dup dup dup”, po czym już wszystko wiadomo – dzwoni telefon. Zapewne ta chwila odmieni życie odbierającego na zawsze, zapewne ta chwila sprawi jeden pożytek – nie będzie chwile słuchał o lekcyjnych farmazonach. Usłyszy za to: „synek, łobiot będzie o szesnasty, bo kurwa żeh nie zdążyłoh kaufnąć fasoli”. Tak więc, chwila ta przeszła do legendy, jej niezwykle ważne przesłanie dotarło do niezwykle ważnego człowieka, mającego na tyle zdebilowacialy umysł, by wrzucić na dzwonek: „oooo aaa pomarańcze, a ja tańczę - dup dup dup”. Stwierdzenie, czy raczej pytanie do nauczyciela: „Czy mogę wyjść, mama dzwoni?” jest dla mnie tak przekonujące, jak palma rosnąca na stopie jeża. To, że dzwoni do nas matka, nie oznacza niczego ważnego. Co więcej w ogóle niczego nie oznacza. Bo czy dzwonienie do kogoś w trakcie jego zajęć lekcyjnych z niezwykłą wiadomością typu: „no jo tera wychodza dziołcha, nie mosz kluczy to trudno, beda o 22. Poczekosz se ino trocha, jo?” coś zmieni? Skoro nie ma kluczy, to czy będzie poinformowany czy nie i tak resztę dnia spędzi na klatce schodowej, prosząc o kocią srakę z głodu. Pić natomiast może z rynny. Rzecz się dzieje w autobusie, najlepiej 12 – moja ulubiona. W krótkim autobusie stoi 718 ludzi jeden na drugim, część z nich wracają z budy i nawet nie ściągną plecaków dla większej przestrzeni. Część z jadących ma 17 promili we krwi, część przy wieku 70 lat rozpycha się łokciami z siłą nacisku 1239 kg/cm kwadratowy. Podczas, gdy wszędzie czuć smród, jakby tego było mało jakaś baba z wózkiem zajebała pół autobusu, do tego bachor drze mordę. I po tym wszystkim napierdala komórka, najlepiej z jakimś disco polo: „uuuuu aj low ju, aaaaa kotki dwa. Moja, twoja, wasza, nasza stara płatki z salcesonem wpierdala”. Wyciągając rękę po telefon, ta uboga intelektualnie osoba dobije czy posmera wszystkich po dupię, by odebrać i w ten znak przemówić: „Jo? Jo żeh jest w autobusie, podjada tom bana i beda u ciebie za 20 minut, ino pierwej podjada, rozumisz?”. I tak napierdala przez całą drogę, ciągle mówiąc, że jest w autobusie i będzie za 20 minut, które nie mijają jak powinny. Pot, smród, łuj, chuj, masturbujący się pijacy, same ścierwo, do tego dochodzi matoł – umysłowa kaleka, mówiąca tylko po Śląsku, do tego jeszcze przez mobajl fona…,stojąc jeden na drugim. Dlatego też używajmy komórek kulturalnie, by nie musieć później opowiadać swoim dzieciom: „Za moich czasów, w autobusie…”.

Nadludzkie cechy posiadaczy mobajl fonuf:

- Każdy posiadacz mobajl fonu, potrafi napisać siedemset znakowy sms w 3 sekundy, środkowym palcem lewej stopy.
- Każdy kto ma telefon z nokii, rzuca nim po ścianach. Za każdym razem powtarzając, dając do zrozumienia, że nokia jest odporna!
- Jeżeli masz telefon z Sony Ericssona, to musi być to legendarny K750i – nawet ja znam ten model.
- Koniecznie trzeba kupować karty tylko za 5 zł i co chwilę narzekać na brak kasy na koncie.
- Mając smsy po grosz należy wysłać przynajmniej 17000 dziennie, najlepiej pytając się o samopoczucie lub z pytaniem: „co porabiash?”
- Jeśli kupiło się właśnie nową komórkę z silnikiem odrzutowym, najlepiej jest z nią chodzić o trzeciej w nocy po Szopienicach czy Załężu w Katowicach.
- Jeśli idziesz wśród ludzi, wystaw komórkę prosto przed siebie lub nad głowę, by wszyscy ja widzieli.
- Jeśli znów widzisz dużo ludzi w koło, wystaw komórkę i udawaj, że rozmawiasz na temat, ze właśnie ją kupiłeś; koniecznie najgłośniej jak tylko potrafisz podaj jej cenę dla popisu.
- Pierwszą osobą jaką widzi noworodek jest lekarz lub matka – pierwszą rzeczą jaką widzi noworodek - jest telefon komórkowy.


 


Komentarze
  • Re: Telefon komórkowy bleee (gość) 11-20-2008 22:24
    No tekst mnie rozjebał na cycki masz u mnie mistrza. Najbardziej mi się podobają teksty gwarowe, jo ! No i sp...
  • Re: Telefon komórkowy kawa (gość) 11-24-2008 21:18
    dobre dobre, tylko dlaczego tak cię drażni ślonsko godka? przeca widza że mieszkosz na ślunsku pieronie chyba że jesteś ...
Narzekalnia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Valid XHTML 1.0!     Valid CSS!